Off Camera

11 12 2008

Festiwal Off Camera odbył się już dość dawno. A jednak wciąż powraca w artykułach, wypowiedziach i moich prywatnych myślach. Myślę, że warto przyjrzeć się bliżej temu nowemu punktowi na filmowej mapie kraju, punktowi jeszcze nie całkiem suchemu, podatnemu na rozmazania…

Skąd ta podatność? Wynika z całkiem pokaźnej ilości niedookreśleń towarzyszących festiwalowi. Off Camera zjawiła się nagle, narobiła hałasu i postawiła wiele ciekawych pytań. Wielu jednak rozczarowała organizacją imprezy.

Ale przyjrzyjmy się po kolei różnym aspektom tego festiwalu.

1. CO BYŁO DZIWNE?
Za dziwne na pewno można uznać 2 kwestie. Po pierwsze dobór repertuaru. Nazwa festiwalu wskazuje na kino offowe. Tymczasem wypowiedzi organizatorów z jednej strony określają znaczenie przedrostka ‘off’ jako niezależne (mimo, że między kino offowe i niezależne nie tworzą tożsamych zbiorów), a z drugiej jako po prostu dobre kino. Cytując Michała Oleszczyka: Kino niezależne - czyli jakie? Odpowiadam: kino własne. Kino z podpisem i odciskami palców, które nie wyszło spod sztancy. Wysokość budżetu i logo przed czołówką (nawet jego brak) nie jest tak ważne, jak artystyczna jakość. Czyli de facto mamy festiwal dobrego kina autorskiego. Personal Camera albo Good Camera też brzmiałoby dobrze.

Po drugie nagroda. 100 000 Euro. Dla porównania nagroda za najlepszy film w Karlovych Varach to 30 000 USD. Różnicę widać gołym okiem. I różnica między Euro a USD nie równoważy różnicy jednego zera. Wręcz przeciwnie. Off Camera szczyci się najwyższą nagrodą filmową na świecie. Festiwal, w którego konkursie znalazły się filmy najróżniejsze, których zestaw budzi skojarzenia z dadaizmem, które trudno w ogóle zestawiać i taka nagroda. Co gorsza w połowie festiwalu jury nie było zachwycone żadnym z dotąd prezentowanych filmów konkursowych. Czy to o czymś nie świadczy? Czy tak wysoka nagroda nie jest odrobinę śmieszna? I wreszcie czy organizatorom uda się utrzymać taki poziom nagrody?

2. CO BYŁO ZŁE?
Festiwal jako rzecz nowa i wielka nie mógł oczywiście uniknąć problemów. Mam nadzieję i trzymam kciuki za ich brak w przyszłym roku. Najbardziej rzucającą się w oczy i najczęściej poruszaną kwestią były źle przygotowane projekcje cyfrowe. Rozpoczynały się z opóźnieniem, czasem bez dźwięku, czasem z dziurami między reklamami a filmem. W dodatku same reklamy potrafiły się zacinać, co nie zostawiło dobrego wrażenia. Tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę, że projekcje odbywały się w kinach przy samym rynku - gdy w takich lokalizacjach nowe łączy się ze starym, to nowe powinno być najwyższej próby.

3. CO BYŁO DOBRE?
Nie mogę udawać, że Off Camera to tylko dziwy i błędy. Co to to nie! Plusy zostawiłam na koniec, na osłodę i ku pamięci. Przede wszystkim wspaniale się stało, że powstał w Krakowie i w Polsce kolejny festiwal filmów. Co więcej - festiwal o aspiracjach międzynarodowych.

Po drugie - w zestawieniu pokazywanych filmów można było odnaleźć prawdziwe perełki.

Po trzecie - wyśmienitym pomysłem jest według mnie zaproponowanie jurorom prezentacji dwóch filmów, które ich zdaniem warto zobaczyć, które wywarły na nich duże wrażenie. Osobiście miałam przyjemność obejrzeć 2 filmy proponowane przez Petra Zelenkę. Znakomity czeski reżyser zaproponował kontrowersyjną mieszankę. Pierwszym filmem był debiut Olivera Stone’a - “Salwador”. “Salwador” to historia reportera w stanie kryzysu, który stawia wszystko na jedną kartę i wyjeżdża do Salwadoru, by relacjonować wydarzenia tamtejszej wojny domowej.
Drugi film to “Zły porucznik” Abela Ferrary z Harvey’em Keitelem w roli przeżartego przez narkotyki stróża prawa.

Oba filmy zaproponowane przez Petra Zelenkę to obrazy ponure. Ukazują one raczej mroczną stronę natury ludzkiej. A jednak uderza w nich pewna szczególna niejednoznaczność. Jak zły jest zły porucznik? Jak szczery/nieszczery jest reporter z Salwadoru?

Nie chce tu recenzować wymienionych filmów. Powinien je zobaczyć każdy widz zafascynowany kinem czeskim postrzeganym u nas przez pryzmat autoironii i dystansu do świata. Te 2 filmy, choć mroczne i zdecydowanie nie czeskie, mają jednak w sobie elementy, z których właśnie czeskie kino słynie.

Warto też zauważyć, że w szczególności Salwador, choć to film wojenny, zachowuje perfekcyjną równowagę między tragedią i komedią - równowagę tak charakterystyczną dla twórczości Petra Zelenki. Alfred Hitchcock twierdził, że ta równowaga to klucz do sukcesu filmu. Może tu właśnie leży pies pogrzebany polskiej kinematografii?

Jeśli tak, to mam nadzieję, że kolejny festiwal na filmowej mapie Polski pomoże nam tego psa wygrzebać, a może nawet ożywić.


W.AW - WydawnictwoAW

Opcje

Info

1 Odpowiedź do “Off Camera”

1 06 2009
Kino Obserwacje » Off Plus Camera znów na tapecie! (19:42:51) :

[...] przypomnienia linkuję do moich wątpliwości: Off Camera A żeby było obiektywniej: Off Plus Camera zyskuje [...]

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>