<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Kino niezależne po polsku</title>
	<atom:link href="http://kino.wasowska.net/2010/01/kino-niezalezne-po-polsku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kino.wasowska.net/2010/01/kino-niezalezne-po-polsku/</link>
	<description>Filmowy blog Agnieszki Wąsowskiej</description>
	<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 13:00:22 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: dessa</title>
		<link>http://kino.wasowska.net/2010/01/kino-niezalezne-po-polsku/comment-page-1/#comment-1028</link>
		<dc:creator>dessa</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 10:51:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kino.wasowska.net/?p=219#comment-1028</guid>
		<description>Rzeczywiście trudno mierzyć off kontrowersyjnymi lub trudnymi tematami, bo pojawiają się również w innym kinie. Ale czasami pojawiają się próby tgo rodzaju definicji.

Co do twoich pytań - wymienione osoby zdecydowanie nie zaliczają się do kina niezależnego na gruncie polskim. Ale ich filmy idealnie pasują do zaangażowanego niezależnego kina amerykańskiego.

A bogaci biznesmeni? Są wielkie firmy promujące jakiegoś rodzaju kultury, aby w ten sposób promować siebie. Kiedyś któryś z banków zasponsorował bardzo ciekawą i niszową płytę zespołu Carrantuohill co umożliwiło zaproszenie wielu znakomitych artystów do współpracy i wydanie bardzo eleganckiej i profesjonalnej płyty. Sporo dużych firm promuje wydarzenia muzyczne. Z niszowych jazz, ale nie tylko. Jak widać ta forma wsparcia kultury jest dla nich najbardziej opłacalna. 
Zdarzają się firmy współfinansujące działania filmowe, np Plus dla konesere - tak chyba nazywał się cykl filmów wprowadzanych do kina przez jednego z dystrybutorów we współpracy z Plus GSM. Ale wspieranie działalności wydawniczej? Tak mało ludzi czyta, że to strasznie niszowe i mało spektakularne. Czyli zapewne nakłady nie zwrócą się w postaci nowych klientów albo lpszego wizerunku. I tu leży pies pogrzebany. Za mało chyba współcześnie wielkich bogaczy, którzy po prostu dla własnej przyjemności, a nie z chęci zysku, obejmują artystów, instytucje lub wydarzenia swoim mecenatem - łożąc po prostu duże sumy i czerpiąc z tego satysfakcję.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rzeczywiście trudno mierzyć off kontrowersyjnymi lub trudnymi tematami, bo pojawiają się również w innym kinie. Ale czasami pojawiają się próby tgo rodzaju definicji.</p>
<p>Co do twoich pytań - wymienione osoby zdecydowanie nie zaliczają się do kina niezależnego na gruncie polskim. Ale ich filmy idealnie pasują do zaangażowanego niezależnego kina amerykańskiego.</p>
<p>A bogaci biznesmeni? Są wielkie firmy promujące jakiegoś rodzaju kultury, aby w ten sposób promować siebie. Kiedyś któryś z banków zasponsorował bardzo ciekawą i niszową płytę zespołu Carrantuohill co umożliwiło zaproszenie wielu znakomitych artystów do współpracy i wydanie bardzo eleganckiej i profesjonalnej płyty. Sporo dużych firm promuje wydarzenia muzyczne. Z niszowych jazz, ale nie tylko. Jak widać ta forma wsparcia kultury jest dla nich najbardziej opłacalna.<br />
Zdarzają się firmy współfinansujące działania filmowe, np Plus dla konesere - tak chyba nazywał się cykl filmów wprowadzanych do kina przez jednego z dystrybutorów we współpracy z Plus GSM. Ale wspieranie działalności wydawniczej? Tak mało ludzi czyta, że to strasznie niszowe i mało spektakularne. Czyli zapewne nakłady nie zwrócą się w postaci nowych klientów albo lpszego wizerunku. I tu leży pies pogrzebany. Za mało chyba współcześnie wielkich bogaczy, którzy po prostu dla własnej przyjemności, a nie z chęci zysku, obejmują artystów, instytucje lub wydarzenia swoim mecenatem - łożąc po prostu duże sumy i czerpiąc z tego satysfakcję.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Chihiro</title>
		<link>http://kino.wasowska.net/2010/01/kino-niezalezne-po-polsku/comment-page-1/#comment-1008</link>
		<dc:creator>Chihiro</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 11:38:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kino.wasowska.net/?p=219#comment-1008</guid>
		<description>Dziekuje Ci bardzo za te analize. Mnie tez najbardziej podoba sie "definicja" Agnieszki Odorowicz, choc na na ile filmowcy niezalezni czuja sie swobodnie, tego nie wiem. Kazdy musi z czegos zyc, wiadomo, ze wiekszosc filmowcow, o ile nie wszyscy, skrycie marza, ze na filmie zarobia, a nie tylko - w najlepszym wypadku - zwroca im sie koszty produkcji. Chwala bogu za rozwoj technologii cyfrowej, bo pomaga zaistniec wielu talentow, ktorzy moga zdecydowanie taniej stworzyc ciekawe filmy (choc wiele badziewia tez powstaje dzieki temu, ale kazdy kij ma dwa konce). 
Jesli chodzi o poruszanie trudnych tematow, to wydaje mi sie, ze tworcy "zalezni" tez je podejmuja. Nie znam sie tak swietnie na kinie polskim, jak Ty, wiec zapytam: czy Malgorzata Szumowska, Dorota Kedzierzawska, Andrzej Wajda, Krzysztof Krauze to tworcy niezalezni? Wszyscy podejmowali bardzo trudne tematy.
Trudniej mowic o radykalnej formie. Wiele jest filmow polskich pokazywanych na niszowych festiwalach, zbierajacych nagrody, ale potem nigdzie nie mozna ich obejrzec (szczegolnie chyba dotyczy to filmow krotkometrazowych). Dlaczego takie filmy nie sa promowane szerzej? 

Zapytam jeszcze o jedna kwestie, moze sie orientujesz. Czy wielkie korporacje i bogate osoby prywatne zajmuja sie w Polsce wspieraniem kultury wysokiej? Na panstwo nie ma co liczyc za wiele, czytalam Twoj apel odnosnie miesiecznika "Kino", ktore jest jedynym chyba magazynem filmowym na wysokim poziomie. Nie chce mi sie wierzyc, ze takie pismo mialoby przestac istniec... Czy naprawde nie znajdzie sie zaden biznesmen, ktory wezmie je pod swoja opieke i bedzie widzial sens w publikacji miesiecznika, ktory jest niezbedny na polskim rynku w wiekszosci miernych czasopism?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziekuje Ci bardzo za te analize. Mnie tez najbardziej podoba sie &#8220;definicja&#8221; Agnieszki Odorowicz, choc na na ile filmowcy niezalezni czuja sie swobodnie, tego nie wiem. Kazdy musi z czegos zyc, wiadomo, ze wiekszosc filmowcow, o ile nie wszyscy, skrycie marza, ze na filmie zarobia, a nie tylko - w najlepszym wypadku - zwroca im sie koszty produkcji. Chwala bogu za rozwoj technologii cyfrowej, bo pomaga zaistniec wielu talentow, ktorzy moga zdecydowanie taniej stworzyc ciekawe filmy (choc wiele badziewia tez powstaje dzieki temu, ale kazdy kij ma dwa konce).<br />
Jesli chodzi o poruszanie trudnych tematow, to wydaje mi sie, ze tworcy &#8220;zalezni&#8221; tez je podejmuja. Nie znam sie tak swietnie na kinie polskim, jak Ty, wiec zapytam: czy Malgorzata Szumowska, Dorota Kedzierzawska, Andrzej Wajda, Krzysztof Krauze to tworcy niezalezni? Wszyscy podejmowali bardzo trudne tematy.<br />
Trudniej mowic o radykalnej formie. Wiele jest filmow polskich pokazywanych na niszowych festiwalach, zbierajacych nagrody, ale potem nigdzie nie mozna ich obejrzec (szczegolnie chyba dotyczy to filmow krotkometrazowych). Dlaczego takie filmy nie sa promowane szerzej? </p>
<p>Zapytam jeszcze o jedna kwestie, moze sie orientujesz. Czy wielkie korporacje i bogate osoby prywatne zajmuja sie w Polsce wspieraniem kultury wysokiej? Na panstwo nie ma co liczyc za wiele, czytalam Twoj apel odnosnie miesiecznika &#8220;Kino&#8221;, ktore jest jedynym chyba magazynem filmowym na wysokim poziomie. Nie chce mi sie wierzyc, ze takie pismo mialoby przestac istniec&#8230; Czy naprawde nie znajdzie sie zaden biznesmen, ktory wezmie je pod swoja opieke i bedzie widzial sens w publikacji miesiecznika, ktory jest niezbedny na polskim rynku w wiekszosci miernych czasopism?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

