W drodze (Jej droga)

8 09 2011

Letni dzień. Po prawej dziewczyna. Ma krótkie czarno włosy. Ubrana w niebieską sukienkę z dekoltem. Na szyi dekoracyjny szalik. Na ramionach bordowe bolerko z dzianiny z krótkim rękawkiem. Patrzy w lewo, na drugą dziewczynę. Dziewczyna z lewej ma włosy i szyję zasłonięte jasnym szalem. Ma bluzkę z rękawem 3/4 w kolorze khaki i luźne jasne spodnie. W tle biały namiot z pionowymi ścianami i dachem w kształcie ostrosłupa. Obok namiotu drzewa. Polski tytuł tego filmu to Jej droga. Oryginalny brzmi Na putu, co kojarzy mi się z w drodze. I zdecydowanie bardziej przemawia do mnie ta wersja tytułu. Zdejmuje część uwagi z głównej bohaterki. Pozwala wnikliwie przyjrzeć się także jej partnerowi, koleżance, babce, społeczności… Wszystko w tym filmie jest w drodze. Nie znamy celu, ale domyślamy się traumatycznej przeszłości, która wpływa na wszystko i wszystkich, którzy przez nią przeszli.

Jej droga to film. Nie chcę pisać, że dobry lub zły. Wydał mi się ważną lekcją rozumienia współczesnego świata w całej jego różnorodności.

Oglądamy ulice żywego miasta i młodych, radosnych ludzi. Na tym obrazie musi pojawić się rysa. Nie każdy jednak będzie się spodziewał jak głęboko osadzone okaże się jej podłoże. Bohaterowie piją alkohol, chodzą na dyskoteki, uprawiają przedmałżeński seks, oddają się znanym nam rozrywkom - to wszystko przy pogwałceniu praw swojej religii.
Czytaj dalej »



Pozory mylą

24 08 2011

Masz projekt na ważny społecznie albo historycznie temat, ale kiepski scenariusz? Nawet jeśli poruszysz polityków, namówisz dziennikarzy i zaangażujesz wszystkich do wywarcia presji na PISF - zrobimy wszystko, aby się temu nie poddać. I oby ci politycy i dziennikarze zanim zaczną dzwonić i pisać, przeczytali scenariusz - deklaruje dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz w rozmowie z Arturem Zawiszą, zamieszczonej w najnowszym numerze tygodnika “Przegląd”. Źródło: Agnieszka Odorowicz dla Przeglądu

Tytuł: Miasto
Reżyser: Jan Komasa
Producent: Film Miasto Sp. z o.o.
Budżet: 20 600 000
Kwota wnioskowana: 9 000 000
Kategoria ekspertów: 2x przec. 3x słabe; oceny dod.: Rafał Marszałek, Łukasz Maciejewski - do dofinans.; Robert Gliński - po uwzgl. poprawek
Rekomend. ekspertów: odrzuc./ dofinans.
Decyzja Dyr. PISF: 6 000 000
Źródło: Dofinansowane projekty.

Gra pozorów?
Pozorna sprzeczność?
Pozory mylą.



Gdzie pani jest, Katalin Varga?

31 07 2011

Katalin Vargę poznajemy gdy jej mąż odkrywa jej największą, najbardziej skrywaną tajemnicę. Katalin wraz z synem muszą opuścić dom.

Wiele minut filmu minie nim ta wiejska kobieta w chustce stanie się uosobieniem zemsty i ofiarą. To kobieta fatalna, choć w sposób odległy od literackiej tradycji.

Katalin Varga to jeden z tych filmów, w których mówi się niewiele. Bohaterowie umieszczeni w rozległych plenerach przemawiają ruchem, gestem, nerwem. Lubię takie filmy, a ten podziałał na mnie prawdziwie hipnotycznie

Jego wielką siłą jest przedstawiony świat - z jednej strony pełen niewinnej przyrody, z drugiej dzikiej brutalności ludzi, którzy pozbawieni skrupułów walczą o swoje - o to, co mają najcenniejsze - o swój honor.

Katalin Varga to film, w który się wierzy, bo łatwo nam uwierzyć w zwierzęce prawa rządzące dziką prowincją Europy, zapadłą wsią i lasem. Ta sama historia przeniesiona do wielkiego miasta Zachodu wyda nam się pewnie mniej wiarygodna. Zresztą byłby to raczej dynamiczny thriller. Ta sama historia w Warszawie? Możliwe, choć wolimy o tym nie myśleć. Czy słusznie?

Nie sposób pisać dalej nie zdradzając tego, co powinno zaskakiwać. Kończę w tym punkcie i polecam wszystkim bez wyjątku.



Para na życie czyli Themerson i Themerson

24 07 2011

Państwo Themerson to para niezwykła. Spotkali się w Polsce. Razem wyjechali do Paryża. Rozdzieliła ich wojna. W końcu zdołali się odnaleźć i osiedli w Londynie.

Francisza i Stefan byli artystami. Przez wiele lat pierwsze skrzypce grał Stefan. Franciszka, która była malarką, wspierała go w pracy poety, pisarza, kompozytora, filozofa i pomagała tworzyć eksperymentalne filmy. Po latach wielu przyjaciół rodziny doszło jednak do wniosku, że i ona, choć zawsze w cieniu męża, była artystką wyjątkową.

Niezwykłą historię tej niezwykłej pary Wiktora Szymańska, reżyser filmu Themerson i Themerson opowiada w sposób nietypowy. Zdjęcia archiwalne i gadające głowy łączy z refleksyjnymi ujęciami kręconymi współcześnie. To Wiktoria Szymańska prowadzi nas przez ten film. Ciepły głos narratorki to jej głos. I jej osobistą historią doprawiona jest historia bohaterów.

Wszystko to tworzy obraz bardzo refleksyjny, by nie powiedzieć sentymentalny. Potrafię sobie wyobrazić widzów zniesmaczonych osobistym (bardzo!) sposobem opowiadania, jakim posłużyła się reżyser. Nie zdziwią mnie słowa krytyki, zarzuty o pretensjonalność. To prawda - film balansuje na granicy, za którą byłby tylko lukrowanym ciastkiem z dziurką. Ale na szczęście ten ciepły, refleksyjny film prowadzony jest żelazną ręką i perfekcyjnie trzyma się liny - specyficznego stylu, który pozwala widzowi przyjąć perspektywę osobistą - wejść wgłąb filmu i historii Themersonów.

Themerson i Themerson nie tylko budzi ciekawość prac pary wybitnych polskich artystów zbyt słabo znanych w Polsce. Ich historię oglądamy niczym wspomnienie o cioci i wujku, niczym starą, fascynującą historię rodzinną - z mieszaniną zachwytu i żalu, że nigdy nie było nam dane ich poznać. Nic dziwnego, że publiczność - zarówno ta festiwalowa, jak i ta tradycyjnie oglądająca filmy w salach wystawienniczych - przyjmuje ten film naprawdę entuzjastycznie.

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji obejrzeć Themerson i Themerson Wiktorii Szymańskiej - polecam. A tymczasem zachęcam do zapoznania się z trzema filmami autorstwa Themersonów.



Powstaje film

7 07 2011

Ale nie tak od razu. Najpierw rodzi się pomysł. Skąd? Nie mam pojęcia. Wraz z pomysłem, albo zaraz po nim, niczym łożysko, narodzić musi się pewność, że to warto zrobić. Pewność, a nawet bezczelne przekonanie, że ktoś to przecież obejrzy, ba!, że powinien to obejrzeć! To piękna i bardzo kontrowersyjna chwila, ale od niej właśnie zależy, czy film powstanie i czy będzie kochany jak dziecko. (A tylko filmy kochane jak dzieci odnoszą sukcesy).

Po tych pięknych narodzinach (czy może lepiej - poczęciu) następuje ciąża, a potem poród. Poród trwa bardzo długo, dłużej niż ciąża. Boli. Ma chwile piękne, kiedy skurcz na chwilę ustępuje, kiedy mąż (operator albo producent) oddycha w tym samym tempie, kiedy twórca jest częścią wspólnoty. Więcej jednak jest chwil niedobrych - brzydkich myśli, cierpienia, zwątpienia, zniechęcenia… Dopiero potem rodzi się film.

Nigdy nie reżyserowałam filmu, ale mniej więcej tak to sobie wyobrażam. Przyglądam się ostatnio powstającym filmom. Są na bardzo różnym etapie rozwoju. Jedne rodzą się jakby szybciej, inne wolniej, ale nic nie jest przesądzone. Wszystkie przychodzą na świat w męczarniach. Jak ludzie. I podobnie jak ludzie jedne robią karierę, a inne nie.

Co decyduje? Znajomości, powiązania, konotacje, PR, trochę szczęścia i tylko w pewnym (bardzo różnym) stopniu wartość (jakże niemierzalna!). Nie chodzi tu o pesymizm, ale o to, że nawet bardzo dobre filmy przepadają niezauważone i nawet średnie filmy zdobywają nagrody.

Nikt nie musi czuć się winny bo też to nie jest czyjaś wina. Tak działa świat ludzi i świat filmów, który ludzie tworzą. Nie zmienię go. Gram więc według jego zasad, prezentuję to, co powstaje, daję darmowy PR nienarodzonym filmowym dzieciakom. Oczywiście tym, które znam i tym, które mi się spodobają. Otwieram jednak furtkę. Jeśli wiesz o ciekawym nienarodzonym jeszcze filmie - czekam na wieści! Może i o nim przeczytacie na Kino/Obserwacjach.



Stepy - Beyond the Steppes

28 06 2011

stepy-agnieszka-grochowskaMłoda matka, której mąż walczy na froncie niemieckim, zostaje siłą zabrana przez sowietów na Kazachski step, gdzie zmuszona jest do katorżniczej pracy i walki o życie swojego dziecka.

Film w reżyserii Vanji d’Alcantary powstał na podstawie historii babci reżyser. To przejmująca historia opowiedziana bardzo oszczędnie, chwilami wręcz sucho. Kazachski step, reżyser oraz Agnieszka Grochowska grająca główną rolę i partnerująca jej Aleksandra Justa stworzyły wspaniałą historię opowiedzianą środkami bardzo odpowiadającymi tematowi - zabrzmi to może dziwnie, ale film jest pełen elegancji. Aktorki prezentują się od najlepszej strony, stepy są naprawdę bezkresne, a historia - również dzięki wcześniej wymienionym elementom - szczęśliwie nie popada w sentymentalizm.

Stepy są zatem idealną propozycją na festiwale, do kin studyjnych i DKFów. Trudno powiedzieć, czy trafią do polskich kin (film jest koprodukcją międzynarodową z przewagą Belgii), ale na pewno pojawią się na DVD. Zarówno w kinie jak i na mniejszym ekranie warto obejrzeć ten film - dla wszystkich opisanych wcześniej przymiotów i dla poznania lub przypomnienia sobie o bardzo trudnym zjawisku historycznym, o którym nie mówi się na co dzień, a które było przyczyną licznych, zupełnie niepotrzebnych dramatów.

Stepy obejrzałam w cyklu polonica tegorocznego, 36. FPFF w Gdyni. Bardzo żałowałam, że udział polski w projekcie był zbyt mały, aby mógł znaleźć się w konkursie głównym. Nie tylko wyprzedza niektóre filmy konkursowe pod względem jakości, ale też porusza ważne zjawisko z czasów II wojny światowej w sposób bardzo osobisty, zupełnie niemonumentalny. Powinniśmy się tego uczyć.



Milion dolarów w kinach

20 06 2011

Milion Dolarów, reż. Janusz Kondratiuk, fot. Agencja Filmowa Profilm Komedie, komedie, jak trudno o dobre komedie!

Milion dolarów prezentowano podczas 35 FPFF w Gdyni. Oczywiście nie zdobył żadnych nagród, ale to oczywiste w przypadku niezobowiązującej, ironicznej komedii. A muszę przyznać, że uśmiałam się na tym filmie szczerze, co zdarza się rzadko.

Sprawa jest prosta - chodzi o tytułowy milion. Kto go zdobędzie? … Czytaj dalej »



Tlen. Premiera. Impresje.

5 02 2010

Kino pełne ludzi. Radosny nastrój oczekiwania. Zastanawiam się co mnie czeka. Nagroda publiczności z Nowych Horyzontów powinna mnie nastrajać optymistycznie. Czekam jednak z pewnym niepokojem. Znam odchyły festiwalowych publiczności.

Muzyka cichnie, publicznośc również. I nic. Jeszcze chwila oczekiwania. Wreszcie na środek wychodzą Wyrypajew i Gruszka. “Będziecie dużo czytać” ostrzega reżyser. I słusznie. Choć film nie jest przegadany.

Start. Menu płyty. 10 utworów. Zaczyna się pierwszy. W dziesięciu rapowanych i mówionych (stąd dużo czytania) utworach … Czytaj dalej »



Kino niezależne po polsku

15 01 2010

W odpowiedzi na prośbę Chihiro spod poprzedniego wpisu prezentuję słów kilka o kinie niezależnym w Polsce.

DEFINICJA
Zacznijmy od definicji. Za Wikipedią:

Kino niezależne (kino offowe) – niezależna, niekomercyjna, czasami amatorska kinematografia.

I już mamy problem. Czy kino niezależne, offowe i amatorskie należy zrównywać? Na początek narzuca się odrzucenie kina amatorskiego. Kino niezależne może być amatorskie, ale z pewnością nie musi. Pomijając już przykłady amerykańskie - również w Polsce można znaleźć przykłady kina niezależnego, a zrobionego całkiem profesjonalnie.
A co z kinem offowym? Jakiś czas temu twórcy polskiego offu wystosowali apel do Agnieszki Odorowicz, szefowej PISFu z prośbą o stworzenie specjalnego funduszu na ich filmy. Wydało mi się to absurdalne, ale zwrócono mi uwagę, że jeśli prosi o to OFF, to wszystko w porządku. Gdyby prosili filmowcy niezależni - byłoby to śmieszne. Okazało się, że śmieszne jest, bo twórcy apelu “Wspieraj OFF” sami określili się jako filmowców niezależnych. Ale chrapkę na państwowe pieniądze mają.
Czytaj dalej »



Kino niezależne po amerykańsku

5 01 2010

Co jakiś czas ktoś próbuje uzmysłowić Polakom, że kino niezależne w Polsce to coś zupełnie innego niż w USA, że tam chodzi o niezależność od wielkich wytwórni. Jedni rozumieją, inni niby rozumieją, ale nie mogą uwierzyć, że kasowe hity w gwiazdorskiej obsadzie mogą być niezależne. Jeszcze inni mają to w nosie. A ja właśnie znalazłam doskonały przykład obrazujący amerykańskie kino niezależne - listę 25 najlepszych niezależnych filmów amerykańskich podaną przez Filmmaker Magazine. Oto ona:
Czytaj dalej »