Kino niezależne po polsku

15 01 2010

W odpowiedzi na prośbę Chihiro spod poprzedniego wpisu prezentuję słów kilka o kinie niezależnym w Polsce.

DEFINICJA
Zacznijmy od definicji. Za Wikipedią:

Kino niezależne (kino offowe) – niezależna, niekomercyjna, czasami amatorska kinematografia.

I już mamy problem. Czy kino niezależne, offowe i amatorskie należy zrównywać? Na początek narzuca się odrzucenie kina amatorskiego. Kino niezależne może być amatorskie, ale z pewnością nie musi. Pomijając już przykłady amerykańskie - również w Polsce można znaleźć przykłady kina niezależnego, a zrobionego całkiem profesjonalnie.
A co z kinem offowym? Jakiś czas temu twórcy polskiego offu wystosowali apel do Agnieszki Odorowicz, szefowej PISFu z prośbą o stworzenie specjalnego funduszu na ich filmy. Wydało mi się to absurdalne, ale zwrócono mi uwagę, że jeśli prosi o to OFF, to wszystko w porządku. Gdyby prosili filmowcy niezależni - byłoby to śmieszne. Okazało się, że śmieszne jest, bo twórcy apelu “Wspieraj OFF” sami określili się jako filmowców niezależnych. Ale chrapkę na państwowe pieniądze mają.

NIEZALEŻNE OD?
Dobrze więc - od czego niezależne jest kino niezależne? W USA od wielkich producentów. W Polsce? Można by było pomyśleć, że od pieniędzy. Zazwyczaj kino niezależne powstaje tanio, twórcy pracują za darmo. Niezależność od pieniędzy państwowych, z których z tej chwili żyją prawie wszystkie polskie “zależne” produkcje filmowe. To byłby dobry wyznacznik, ALE:
1) Filmowcy niezależni chcą pieniędzy PISFu
2) Film Lejdis powstał bez wsparcia PISFu. Czy to jest kino niezależne? (W rozumieniu amerykańskim mogłoby być - jak najbardziej).

Co w takim razie jest wyznacznikiem niezależności kina? Pozostaje nam chyba niezależność intelektualna, a właściwie możliwość robienia na co tylko ma się ochotę (bo wiele niezależnych polskich filmów wcale nie wychodzi poza sztampę; niewykluczone, że próbują i w końcu im się uda). Jeśli robienie na co tylko ma się ochotę, to znów obok małych tanich filmików znajduje nam się Lejdis. Panowie znaleźli sponsorów i zrobili to, na co mieli ochotę.

Może chodzi więc o poruszanie trudnych tematów, stosowanie nowych form wyrazu - niezależność tematyczną i formalną?

JEST JAK JEST
Gdybać w ten sposób mogłabym w nieskończoność. W potocznym rozumieniu w Polsce kino niezależne = kino offowe. Zjawiska te są rozumiane jako tanie, często nieprofesjonalne lub nie-do-końca-profesjonalne kino robione z potrzeby serca lub dla zabawy. Wartość intelektualna nie ma większego znaczenia, bo obok filmów tzw. głębokich i refleksyjnych pojawiają się najbardziej idiotyczne komedie (łatwo je zrobić tanio) oraz kino gatunkowe.

Większość twórców niezależnych zdaje się nie mieć ambicji aby trafić do głównego nurtu. Jeśli te ambicje mają, albo nie robią nic aby je zrealizować, albo okoliczności wyjątkowo im nie sprzyjają. Są jednak i tacy, którzy się wyróżniają - a to popularnością, a to komercyjnością, a to profesjonalizmem. Po kolei:
1) Wożonko - film sprzed kilku lat hulał w internecie. Został uznany za całkiem niezłą komedię.
2) Manna - film niezależny miał jakiś pomysł. Spodobał się na tyle, że komercyjna firma produkcyjna postanowiła zrobić wersję ‘zależną’. Co z tego wyszło? Nie wiem.
3) Dla Ciebie i ognia - chłopcy z pomorza zrobili film, który wygląda prawie profesjonalnie. Niestety nie jest zbyt mądry. Za to znalazł dystrybutora i można go łatwo kupić na DVD. Niebezpiecznie zbliżamy się do granicy ‘niezależności’
4) Filmy grupy Butcher Films - ich mottem nazwać można chyba stwierdzenie, że kino niezależne nie musi być nieprofesjonalne. Wychodzi im to świetnie, filmy są dobre, niezłe, a przynajmniej ciekawe. Nie wiem kto ich finansuje, ale robią dobrą robotę i zgarniają mnóstwo nagród.

JEST GDZIE SIĘ POKAZAĆ!
Kino niezależne w Polsce ma też sporo własnych konkursów. Zastanawiające, że na wielu z nich nie tylko w jednej kategorii walczą fabuły, dokumenty i animacje. W jednej kategorii walczą filmy niezależne z etiudami szkolnymi. Nie mogę się przestać dziwić.

Jeden z najważniejszych konkursów kina Offowego - Oskariada - niedawno przestał istnieć. Z organizatorami skontaktowała się Amerykańska Akademia Filmowa przyznająca Oskary. Nazwa Oskariada była wykorzystywana bezprawnie, podobnie jak OFFskary. Pod groźbą ogromnych kar umownych zabroniono organizatorom używania tej nazwy inaczej niż we wspomnieniach. Ciekawe, że najważniejsza impreza OFFowa wzięła nazwę od tak komercyjnej imprezy jaką są Oskary (choć szansę na te nagrody mają również amerykańskie filmy niezależne).

Ostatnim wymyślonym wyznacznikiem niezależności jaki przyszedł mi do głowy jest obecność w serwisie filmpolski.pl. Wożonka tam nie ma. Dla Ciebie i ognia jest.

PODSUMOWUJĄC
Tak naprawdę ostatecznym wyznacznikiem jest to, co twórcy mówią sami o sobie. W serwisie o wiele znaczącej nazwie Kino Amatorskie można oglądać filmy amatorskie i niezależne (według twórców strony). Wam pozostawiam ocenę co tam jest amatorskie, co niezależne, a co warte oglądania.

Na zakończenie cytat z listu Agnieszki Odorowicz do niezależnych filmowców, w którym według mnie celnie uchwyciła cechy kina niezależnego:

co jest jedną z sympatycznych cech kina niezależnego, a mianowicie luzu, swobody i właśnie niezależności od wymogów i rygorów jakie narzuca odpowiedzialność za większe środki finansowe.



Coco jumbo i do przodu! Polacy chodzą do kina!

11 08 2009

Krótki cytat ze Stopklatki powinien wystarczyć:

Na seanse filmowe sprzedano 19,8 miliona biletów. To zdecydowanie najlepszy rezultat w ostatnich dziesięciu latach. Dotychczasowy rekord został poprawiony o milion widzów (ponad 5%).

Dokładniejszy opis sytuacji, ranking 15 najbardziej kasowych filmów pierwszego półrocza 2009, a nawet wykres frekwencji w polskich kinach w pierwszych półroczach kolejnych lat znajdziecie u źródła, właśnie na Stopklatce.



Gdynia 2009! 34. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych

11 08 2009

fpff-plakatŚwięto polskiego kina zbliża się krokami. Znamy już filmy zakwalifikowane do konkursów i cyklu Panorama Polskiego Kina. Oto one:

Konkurs Główny

  1. Afonia i pszczoły, reż. Jan Jakub Kolski, 108′
  2. Demakijaż (Non stop kolor; Droga wewnętrzna; Pokój szybkich randek) reż. Maria Sadowska, Dorota Lamparska, Anna Maliszewska, 111′
  3. Dom zły, reż. Wojtek Smarzowski, 106′
  4. Enen, reż. Feliks Falk, 95′
  5. Galerianki, reż. Katarzyna Rosłaniec, 80′
  6. Generał Nil, reż. Ryszard Bugajski, 125′
  7. Handlarz cudów, reż. Bolesław Pawica, Jarosław Szoda, 104′
  8. Hel, reż. Kinga Dębska, 85′
  9. Janosik. Prawdziwa historia, reż. Agnieszka Holland, Kasia Adamik, 140′
  10. Jestem twój, reż. Mariusz Grzegorzek, 105′
  11. Magiczne drzewo, reż. Andrzej Maleszka, 83′
  12. Miasto z morza, reż. Andrzej Kotkowski, 112′
  13. Mniejsze zło, reż. Janusz Morgenstern, 109′
  14. Moja krew, reż. Marcin Wrona, 90′
  15. Nigdy nie mów nigdy, reż. Wojtek Pacyna, 102′
  16. Ostatnia akcja, reż. Michał Rogalski, 95`
  17. Popiełuszko. Wolność jest w nas, reż. Rafał Wieczyński, 149′
  18. Rewers, reż. Borys Lankosz, 99′
  19. Świnki, reż. Robert Gliński, 93′
  20. Wojna polsko-ruska , reż. Xawery Żuławski, 108′
  21. Wszystko co kocham, reż. Jacek Borcuch, 95′
  22. Zero, reż. Paweł Borowski, 85′

Panorama Polskiego Kina

  1. Dekalog 89 + Vol. 1, reż. Andrzej Mańkowski, Tomasz Olejarczyk, Kristoffer Karlsson Rus, Adrian Panek, Rafał Samusik, 94`
  2. Druciki, reż. Ireneusz Grzyb, Aleksandra Gowin, 61`
  3. Historia Kowalskich, reż. Arkadiusz Gołębiewski, Maciej Pawlicki, 85`
  4. Ile waży koń trojański, reż. Juliusz Machulski
  5. Las, reż. Piotr Dumała, 75`
  6. Na północ od Kalabrii, reż. Marcin Sauter, 75`
  7. Operacja Dunaj, reż. Jacek Głomb, 104`
  8. Piksele, reż. Jacek Lusiński, 100`
  9. Rewizyta, reż. Krzysztof Zanussi
  10. Tatarak, reż. Andrzej Wajda
  11. To nie tak jak myślisz kotku, reż. Sławomir Kryński, 98`
  12. U Pana Boga za miedzą, reż. Jacek Bromski, 110′

Konkurs Kina Niezależnego

  1. 8 w poziomie, reż. Grzegorz Lipiec, 85`
  2. Czarny, reż. Dominik Matwiejczyk, 105`
  3. Dialog, reż. Cezary Iber, 46`
  4. Incydent, reż. Jan Kwieciński, 37`28“
  5. Jedenaste nie uciekaj, reż. Robert Wrzosek, 80`
  6. Konsumenci, reż. Hubert Gotkowski, 73`
  7. Niech żyje pogrzeb!!!, reż. Dariusz Błaszczyk, 50`
  8. Nogami w górę, głową w dół, reż. Tomasz Pędzieszczyk, 45`
  9. Od wschodu do zachodu, reż. Marcin Król, 51`
  10. Podglądacz, reż. Adam Uryniak, 29`
  11. Skopani, reż. Dariusz Dobrowolski, 38`
  12. Smutna, reż. Piotr Matwiejczyk, 80`
  13. Stiudent II, reż. Hubert Gotkowski, 28`
  14. Tajemnica Alberta, reż. Wojciech Solarz, 27`
  15. Ulica, reż. Adam Torbus, Cyprian Demianiuk, Michał Zakrocki, Ivo Krankowski, 25`
  16. Vis-A-Vis, reż. Łukasz Bursa, 28`
  17. Zabójcze nagranie, reż. Ben Talar, Jakub Półtorak, 25`

Na stronie internetowej 34. FPFF znajdziecie wszystkie aktualności, w tym wykaz i opisy imprez towarzyszących.



Czy coś się zmieniło?

7 08 2009

W swojej książce ‘Poza ekranem’ Edward Zajicek pisze:

Natomiast stan kinematografii budził powszechne niezadowolenie. Pomysły uzdrowienia polskiego filmu płynęły z różnych stron. [...] Finansowaniu produkcji filmów oraz szkolnictwa filmowego z prawdziwego zdarzenia miałby służyć fundusz filmowy tworzony z odpisów od wpływów z eksploatacji obrazów zagranicznych. [...] Młodym twórcom wejście do kinematografii ułatwiałyby studia eksperymentalne, a całość wieńczyła sieć klubów dyskusyjnych, archiwa i filmoteki oraz powszechna edukacja filmowa prowadzona w oparciu o film 16 mm.

Dodam jeszcze tylko, że powyższy fragment dotyczy międzywojnia. I, tak, coś się zmieniło. W miejsce 16 mm można dziś wstawić DVD. Coś jeszcze?



Polska szkoła kaskaderów filmowych

27 05 2009

Przeglądam czasem sieć w poszukiwaniu najróżniejszych różności. Dziś znalazłam perełkę. Do głowy mi nie przyszło, że coś takiego może istnieć w Polsce! Co więcej - właściciel szkoły, SFP, twierdzi, że jej uruchomienie poprzedził analizą zapotrzebowania na rynku, zainteresowania oraz możliwości rozwoju zawodowego absolwentów. Wygląda na to, że przedsięwzięcie jest naprawdę przemyślane i, uwaga, potrzebne!

Według nieistniejącej już definicji ministra kultury “zawód kaskadera filmowego polega na odtwarzaniu ról aktorskich wymagających od wykonawcy wykorzystania odpowiednich umiejętności, związanych z podejmowaniem ryzyka”.
(To ze strony szkoły.)

Szkoła kaskaderów mieści się w Warszawie (Polska szkoła kaskaderów to prawie jak polska szkoła filmowa…) Można się tam nauczyć m.in. specjalistycznej jazdy samochodem, szermierki, sztuk walki, upadków z różnych wysokości, judo, boksu, karate, wspinaczki… Jest też możliwość przejścia kursów nurkowania, skoków ze spadochronem, jeździectwa i nie tylko. Wisienką na torcie jest szkolenie antyterrorystyczne.

Ciekawa jestem ilu zapaleńców zapisało się tam w pierwszym roku. Może kiedyś się dowiem:) Tymczasem życzę tej nowej inicjatywie wielu chętnych i samych sukcesów!
Zapraszam na stronę: www.kaskaderzyfilmowi.pl



Off Plus Camera zyskuje popularność!

27 05 2009

Jesienią 2008 odbyła się pierwsza edycja festiwalu Off Camera. Zajrzałam tam na 2 dni i mimo wielu miłych chwil po powrocie do domu dałam upust swoim wątpliwościom (i nie tylko) we wpisie Off Camera.

Wiosną odbyła się 2. edycja festiwalu. Zmiany były znaczące. Po pierwsze - pora roku. Organizatorzy uznali podobno, że w kwietniu w Krakowie jest więcej studentów niż październiku. Szczerze? Nie wiem kiedy oni ostatnio studiowali, chyba dawno…
Ale nie o tym. Druga różnica - środek nazwy nie jest już spacją, ale plusem. Cóż, uważam, że polscy operatorzy sieci komórkowych wykazali się nie lada pomyślunkiem nazywając swoje firmy Idea, Era i Plus, a nie o2, Orange albo Vodafone. Przyznacie, że rodzime nazwy dużo lepiej komponują się z nazwami sponsorowanych przedsięwzięć.

Ale do rzeczy. Okazuje się, że niezależni filmowcy z całego świata już chwycili za podręczniki do nauki polskiego. Dlaczego? Oczywiście z powodu najwyższej na świecie nagrody pieniężnej. Ale nie tylko - tak przynajmniej twierdzą autorzy artykułu Notes from the Off Plus Camera Festival. Autor tekstu daje nam nadzieję na istotny festiwal na mapie Europy. Oby! Trzymam więc kciuki:)



Pierwszy kwartał udany - będzie więcej reklamy

6 05 2009

Brawo Polacy! Kryzys straszy, a my wciąż chodzimy do kina! Co więcej - chodzimy do kina więcej. Według różnych szacunków I kwartał 2009 był o 11-12% lepszy pod względem frekwencji niż I kwartał 2008. Przyczyn jest kilka - wzrost liczby kin, repertuar oferowany przez dystrybutorów, relatywnie niska cena kina w porównaniu z innymi kulturalnymi rozrywkami.

Kto się cieszy ten się cieszy (na przykład kiniarze - dotychczasowa sytuacja i planowany przez dystrybutorów repertuar napawa ich wielkim optymizmem), ale ten nasz pochód przez kina ma swoje złe strony. Najgorsze dla tych, którzy chodzą do kina nie raz w roku, ale 3 razy w tygodniu. Muszą policzyć, że na kino stracą dodatowe kilkanaście minut tygodniowo. Reklamodawcy zacierają ręce. Reklama w kinach, dotychczas często uważana za formę nieskutecznę i przede wszystkim niszową, wychodzi z cienia. Można się więc spodziewać wzrostu ilości reklam prezentowanych przed filmami - zwłaszcza tymi kasowymi.

Cóż… nie można mieć wszystkiego!