Kino niezależne po amerykańsku

5 01 2010

Co jakiś czas ktoś próbuje uzmysłowić Polakom, że kino niezależne w Polsce to coś zupełnie innego niż w USA, że tam chodzi o niezależność od wielkich wytwórni. Jedni rozumieją, inni niby rozumieją, ale nie mogą uwierzyć, że kasowe hity w gwiazdorskiej obsadzie mogą być niezależne. Jeszcze inni mają to w nosie. A ja właśnie znalazłam doskonały przykład obrazujący amerykańskie kino niezależne - listę 25 najlepszych niezależnych filmów amerykańskich podaną przez Filmmaker Magazine. Oto ona:

1. Mulholland Drive (David Lynch, 2001)
2. There Will be Blood (Paul Thomas Anderson, 2008)
3. No Country for Old Men (Joel and Ethan Coen, 2008)
4. George Washington (David Gordon Green, 2000)
5. Brokeback Mountain (Ang Lee, 2005)
6. Lost in Translation (Sofia Coppola, 2003)
7. Tarnation (Jonathan Caouette, 2003)
8. The Fog of War: Eleven Lessons from the Life of Robert S. McNamara (Errol Morris, 2003)
9. The Hurt Locker (Kathryn Bigelow, 2008)
10. Requiem for a Dream (Darren Aronofsky, 2000)
11. Eternal Sunshine of the Spotless Mind (Michel Gondry, 2004)
12. Grizzly Man (Werner Herzog, 2005)
13. Punch Drunk Love (Paul Thomas Anderson, 2002)
14. Memento (Christopher Nolan, 2000)
15. Before Sunset (Rick Linklater, 2004)
16. Elephant (Gus Van Sant, 2003)
17. Iraq in Fragments (James Longley, 2006)
18. Funny Ha Ha (Andrew Bujalski, 2002)
19. No End in Sight (Charles Ferguson, 2007)
20. Synechdoche, New York (Charlie Kaufman, 2008)
21. About Schmidt (Alexander Payne, 2002)
22. The Diving Bell and the Butterfly (Julian Schnabel, 2007)
23. Junebug (Phil Morrison, 2005)
24. Zoo (Robinson Devor, 2007)
25. Man Push Cart (Ramin Bahrani, 2005)

Mam nadzieję, że nie pozostawia wątpliwości.



Imax, Nowy Imax, Imax Classic, Imax dobry i zły?

1 06 2009

Kina Imax kojarzą nam się z wielkimi ekranami. Z czym jeszcze? Dla mnie z jakimś mglistym poczuciem wyjątkowości. Mglistym, bo cudzym. Nie oglądałam filmów o wielorybach. Byłam jedynie na Mrocznym rycerzu. Wrażenia? No fajnie. Ale nie rozumiem o co tyle szumu.

Okazuje się jednak, że każde zjawisko na świecie ma swoich wyznawców. Ma ich również Imax. Co ciekawe, ci wyznawcy walczą teraz z firmą. Ciekawa jestem jak firma wybrnie z sytuacji.

Co o chodzi? Otóż w USA firma Imax jest w trakcie ekspansji. Wiąże się to ze zmianami technologicznymi. Nowe sale kinowe nie mają już aż tak wielkich ekranów. Jakość osiągana jest m.in. dzięki lepszemu dźwiękowi, większej jasności ekranu i innym parametrom technicznym. Czyli wciąż lepiej niż w zwykłym kinie. Myślę, że podobałby mi się taki Imax.

Okazuje się jednak, że są przeciwnicy takich zmian. Wytykają firmie kłamstwo Twierdzą, że ekran Imax to tylko ekran ogromny. Pojawia się pytanie - kto ma prawo decydować czym jest ekran Imax? W zaistniałej sytuacji decydować ewidentnie chcą ortodoksyjni fani wielkich ekranów. Firma padła ofiarą własnego sloganu. Think big zobowiązuje. Pojawił się już jednak nowy slogan. See more. Hear more. Feel more. wskazujący na nowe wyznaczniki Imaxów. Do mnie trafia nawet lepiej niż poprzedni.

Ciekawa jestem kiedy wojujący imaxomani ucichną. I bardzo podoba mi się propozycja jaką podaje David. S. Cohen w tekście Imax responds to screen size critics - propozycja aby nazwać dawne ekrany Imax Classic, nowe New Imax, tak jak kiedyś uczyniła to Coca-Cola. Pytanie tylko, czy zaraz nie odezwą się oburzeni miłośnicy Coli. Czy Imax wypada porównywać z najpopularniejszym napojem świata?